Z naszych blogów:

Portfolio i Program Management to kolejny trend na 2016. Od razu jedna uwaga – wg wielu popularnych podziałów portfolio zawiera w sobie programy lub projekty. Dlatego wrzucanie do jednego worka zarządzania portfelami i programami moim zdaniem się nie klei. Nie miałbym pretensji do dziennikarza – ale gdy o tym piszą fachowcy?Zarządzanie portfelami to moim zdaniem strzał w dziesiątkę. Jeśli dobrze się je opracuje, wdroży, zbuduje mechanizmy – może przynieść niebanalne efekty.  Szczególnie wybór projektów jest istotnym elementem portfolio. Każde zracjonalizować i sprowadzać do mierzalnej postaci to, co wg wielu jest niemierzalne. Rozbija mity dominujących pozycji takich terminów jak „bezpieczeństwo” lub „it” których nie kwestionuje nikt w korporacji. Kto śmie sprzeciwić się projektom z obszaru bezpieczeństwa? Portoflio jest jednak trudną techniką. Szczególnie ze względów psychologicznych.Drugi aspekt to patrzenie na projekty jako na narzędzie do uzyskiwania korzyści biznesowy...


Co autor miał na myśli? Z opisu wynika, że niemal wszystko, co fajnie brzmi. Z design thinking spotkałem się mniej więcej piętnaście lat temu. Mój kolega z uczelni właśnie rozpoczął studia doktoranckie w Wielkiej Brytanii. Gdy bywał w Polsce, od czasu do czasu spotykaliśmy się. Często pytałem go „Kamil, co jest teraz na topie na zachodzie?”. U nas triumfy święciło zarządzanie wiedzą. Książka Nonaki była jedyną nową rzeczą na ten temat. Rzecz jasna parę publikacji Senga i cały zalew pseudonaukowego bełkotu rodem z SGH (1000 schematów na 100 stronach). Odpowiedź Kamila była zaskakująca „design”. Mówiąc szczerze brzmiało to egzotycznie. Kamil mówił „w gospodarce tego samego: takich samych metod, takich samych półproduktów, takich samych cen – wygra ten kto trafi do serc i zwiąże ludzi. Design jest czymś nieuchwytnym. Bo rolę odgrywa emocja. My póki co badamy, jak te emocje pracują w biznesie i jak je wywołać”.Autor trendów mówi o design, że ma wpływ. Choć nie do końca wynika w jaki spo...


Gdy przeczytałem „upskilling talent” w pierwszych sekundach przyszła mi do głowy moda na talent management. I przeraziłem się. Ale wczytując się w akapit raportu zauważyłem, że autor pisze o rozwijaniu umiejętności. Organizacje zauważają, że praca projektowa to nie tylko techniczne i jednodziałowe przedsięwzięcia. Ludzie od projektów są angażowani do zarządzania bardzo różnymi projektami. Dlatego ich poziom kompetencji powinien wykraczać poza zarządzanie w ostatnio lansowanym rozumieniu i przechodzić do kompetencji, opisanych w trójkącie PMI. Mówi on (upraszczając) że project manager to przywództwo, rozumienie biznesu i strategii oraz zdolności techniczne – rozumiane jako „klasyczny” project management. I cóż – jestem za! Z tym trendem zgadzam się w 100%.Pamiętam gdy rozmawiałem z Kentem Crawfordem, właścicielem PM Solutions, mówił że był pilotem. Latał nad Polską robiąc "wypady" zwiadowcze z amerykańskich baz w RFN. Ale to było w latach siedemdziesiątych. Dziś bałby się usiąść...


Rys. pochodzi z https://bristolbrunelleadership.wordpress.com/2014/01/27/simplicity-complexity-dna-and-dark-matter/Może nie dokładnie tak brzmi to w angielskim, ale mniej więcej o to chodzi. Ponieważ świat się skomplikował – informacje płyną wartkim strumieniem wszędzie, project manager musi rozumieć złożoność i radzić sobie z nią. Bo inaczej nie da rady z projektami. A zatem ci PMowie, którzy potrafią złożoność przedstawić prościej, potrafią patrzeć strategicznie na to co wpływa na pracę projektową i na co ona wpływa, jakie są zależności, jak równoważy się technologia z czynnikiem ludzkim - ci dadzą radę.Mam wrażenie, że ten trend to kolejny dowód na to, że branża projektów jest nadal związana pępowiną ze środowiskiem IT. Może i się skomplikowały systemy. Być może BIG DATA stała się passe i już się ją zastępuje BIG DATA 2.0 (to pewnie ogłosi zaraz polski wydawca Harvard Business Review, o ile jeszcze tego nie zrobił). A może zastąpimy to jeszcze innym, fajnym słowem rodem z wi...


Rys. http://www.forbes.com/sites/sungardas/2014/11/18/the-10-hardest-things-to-change-in-life/#599d03d05c56Obawiam się tego „trendu”. Nie dlatego, że uważam go za nietrafiony. Wręcz przeciwnie – to bardzo kluczowe, by zmiany wprowadzać umiejętnie. Moje obawy dotyczą tego, by temat nie został zamerykanizowany,  zestandaryzowany, spłycony i tym samym uznany za obsłużony. Obawiam się, by nie spotkał go los zarządzania wiedzą, organizacji uczących się, karty zrównoważonych wyników etc. Obawiam się, by firmy doradcze spod znaku tłustej czwórki nie spowerpointowały i ukorporacyjniły change management. Bo będzie to groźne.Change management ma za zadanie przekonać do zmiany, ułatwić wprowadzenie zmiany, czy zbudować organizację zmieniającą się efektywnie? Pierwsza odpowiedź – przekonać do zmiany – kojarzy mi się z propagandą. Duże, państwowe firmy w Polsce, idąc z duchem czasu, zaczęły zarządzać zmianą. To znaczy – organizowały (lub robią to nadal) prezentacje, gdzie zasypuje się ludzi...


©iStockphoto.com/fotosipsakOd wielu lat PMowie próbują przejść drogę od zarządzania projektami techniczno-produkcyjnymi do projektów biznesowych. To trend na 2016. Zgadzam się, że jest to potrzebne.  Szczególnie w dużych organizacjach zdarzają się menedżerowie na szczycie, którzy nie myślą w perspektywie strategii (bo nie potrafią) ale i nie umieją dowozić większych rezultatów (bo już zapomnieli jak to się robi lub myślą, że na ich pozycji to nie jest konieczne). Więc przyda się ktoś – przyboczny – kto dostanie bardziej strategiczny temat i poczuje się z tym dobrze (doceniony). Z drugiej strony, ów ktoś będzie miał na tyle sprytu, że dowiezie rezultat – tak jak jego sponsor obiecał swoim mocodawcom.  Top Manager staje się niejako wówczas hubem, który kontroluje zdekomponowane akcje strategic project managerów (SPM).Problem w tym, że to nie takie proste w realizacji. Bo nie wiadomo jak tę wizję sprzedać „górze”. To, że ona tego potrzebuje – nie oznacza, że uwierzy PMom. W 2...


Rys. https://blog.cultureamp.com/what-is-takes-to-be-an-agile-hr-org/Twenty Eighty Strategy Execution (http://strategyex.com/) – dawniej działające pod nieco inną marką – opublikowało trendy na 2016 w zarządzaniu projektami.  Pomyślałem, że to dobra jest okazja do wznowienia bloga. Spróbuję w kolejnych wpisach przedyskutować te trendy i odnieść je do ‘przeciętnej’ polskiej firmy. Nie gwarantuję tu dosłownego tłumaczenia i ścisłego cytowania. Każdy, kto chce zapoznać się z oryginałem – proszę by ściągnął ten oryginał z linku, zamieszczonego powyżej. Tutaj chcę podzielić się swoimi refleksjami, które mnie naszły, po lekturze raportu. Pierwsze zagadnienie to zagadka – jak powstają takie trendy? Kto to orzeka i na jakiej podstawie? Niestety, tego nie wiemy. Żaden „trendolog” nie był łaskaw podzielić się metodologią budowania trendów. Być może, nie było czym się dzielić. Ot, usiadło kilku facetów i im się napisało.  By było bardziej naukowo podano kilka źródeł. Nowocześnie – bo...


Usłyszałam ostatnio w audycji radiowej, że "zarządzanie projektami nie istnieje, bo nie można zarządzać rzeczownikiem abstrakcyjnym". Zaniepokoiło mnie to stwierdzenie o tyle, że padło z ust osoby przedstawiającej się za filozofa. Można by więc przypuszczać, że jest w tym stwierdzeniu jakiś głębszy, filozoficzny sens. Przyjrzyjmy się więc, o co mogło chodzić.W stwierdzeniu postawiona jest teza, że "nie można zarządzać rzeczownikiem abstrakcyjnym". Szczerze mówiąc, nie znam nikogo przy zdrowych zmysłach, kto by próbował zarządzać rzeczownikiem! W całym moim życiu nie spotkałam się też z przypadkiem prób zarządzania czasownikiem czy przymiotnikiem! Oczywiście nie można wykluczyć, że jest to możliwe, ale ponieważ brak dowodów na to, że kiedyś ktoś próbował - twierdzenie, że nie da się tego zrobić łatwo uznać za zawsze prawdziwe. Taki sam sens więc miałoby powiedzenie "zarządzanie projektami nie istnieje, bo Ziemia kręci się wokół Słońca". A jednak wydaje się, że zacytowane zd...


BARANY SĄ PO TO, ABY JE STRZYC„Cześć, wiesz, że ten mój sponsor- idiota już siódmy raz zmienia kluczowe parametry mojego projektu?” Tymi słowami przywitał mnie Fazzi, kierownik projektu w firmie, w której jestem raz w miesiącu, pomagając szefom kilku projektów w ich zmaganiach z przeciwnościami losu. „No i…?” -odpowiedziałem pytaniem na pytanie. „No i to, że teraz znowu wszystko będę musiał poukładać od nowa. Znowu będę musiał zmieniać harmonogram. Przecież tak nie można robić projektów!”- prawie wykrzyczał mi nad uchem. „Dlaczego?” -  spytałem. Spojrzał na mnie, jakby zobaczył prehistorycznego stwora. „Co, dlaczego? - spytał. "Dlaczego przeszkadza ci to w zarządzaniu projektem?” - pytałem dalej. Nasz dialog głuchego z niemową trwał jeszcze dobrych parę minut. Nie mogłem zrozumieć,  na czym polega problem i co takiego strasznego się stało. Wszak zarządzanie zmianą to jeden z najczęściej uruchamianych procesów. „Nieprecyzyjnie określiłeś zakres?” - zapytałem, wiedząc, ...


Ostatnio obserwuję fenomen przyrodniczy. Istnieją firmy, które ustawowo wręcz są zobowiązane do realizacji jakichś projektów. Widać, po rezultatach, że są z tym problemy. Duże problemy. Najczęściej efektów brak, lub cieszymy się, gdy projekt zrobi cokolwiek, nawet najbardziej minimalną namiastkę. Jak dobrze wgryźć się w daną prasę to zauważymy, że do dziś realizujemy kilka projektów, które mają być na Euro2012…To jednak nie jest owo zjawisko przyrodnicze. To, że projekty nie idą – nie jest niczym szczególnym na świecie. To, co mnie zadziwia, to stopień samozadowolenia kierownictwa. Wszystkie instytucje – nawet najbardziej nieudolne – mają bardzo dobrą opinię o sobie. A wszelkie słowa krytyki (także medialnej) traktują jak sygnał do rozpoczęcia wendetty. Ostatnio dostawcy pewnego dużego przedsiębiorstwa zorganizowali konferencję. Zamawiający nie był zaproszony. Jedynie wykonawcy. I tu także wszyscy zadowoleni. Najbardziej prawnicy, ponieważ przy każdym sporze kasują swoje. Firmy fina...



Najbliższe webinaria: